• Wpisów:589
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 01:54
  • Licznik odwiedzin:46 345 / 2817 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
brakuje mi chwil
z życia,
które kochałam
i o wszystkim,
przysięgam,
chciałabym ci powiedzieć

ale nigdy o to nie zapytasz

//moje
 

 
zostań ze mną, bo tylko w Ciebie wierzę.
 

 
nikt
w tym chaotycznym świecie nierozsądku
nikt w tym bałaganie
nie próbował pokochać nas do końca.

//moje
  • awatar "Talitha kum": Jakże często prawdziwe...dzisiaj się kocha tylko na chwilę, tylko wtedy, gdy wszystko się dobrze układa. A gdzie miłość, która potrafi kochać nas pomimo naszych wad, kochać na zawsze.?. Naprawdę ładnie tu u Ciebie. Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
chciałabym Ci wystarczyć
jako osoba
do końca życia

że tylko ja,
tylko tyle i już.


//moje
 

 
"jeśli miłość jest człowiekiem, chodzi mi o Ciebie.."
 

 
potłukłam się, dostałam w pysk
i skutecznie wmówiono mi, że nazywam się "zero"
z małej litery. nie ma mowy o szacunku.
i rozważam teraz
położenie się na podłodze w kuchni
i płakanie
i oby nikt nie próbował mnie pytać, co się dzieje.

//moje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ja to nic,
ale w porządku.

taka zawsze była kolej rzeczy.

//moje.
 

 
ja wtedy tylko żyłam
żyłam dokładnie tak
jak zawsze
a wtedy tak nagle
zupełnie jak deszcz
Ty spadłeś mi z nieba

//moje.
  • awatar MIASTO PSYCHOPATY: Nie ma za co jak chodzi o komentarze. Mówię prawdę - masz ogromny talent no i dryg do bloga :) To mi jest miło, że mogę Cię 'obserwować' i czytać kolejne Twoje wpisy. ( no i nareszcie zauważyłaś, że dodałem ten komentarz, bo dość dużo razy u Ciebie komentowałem... :c)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
kiedyś będę ważna
ja,
w moim żałosnym świecie
o kolorze bezsilności

jeszcze urosnę
i zapytam Najwyższego
jak to jest
odbierać ludziom szczęście


//moje.
 

 
chcę zapalić papierosa
i wylałam herbatę ze złości
kurwa, wylałabym milion herbat
jeśli to miałoby pomóc

bo nie mam tu niczego
i nie ma tu Ciebie,
a nawet śnieg już spadł.


//moje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
zgubiłam rękawiczki
a robi się naprawdę zimno

rano tylko ogrzewa mnie
kołdra moich myśli
zaplątanych wokół Ciebie.


//moje.
kocham Cię.
 

 
wieczorami męczy mnie chłód
i obecność
w samym środku tego chłodu
i moje przyspieszone strachem
zmęczone serce.

cokolwiek, jakkolwiek, gdziekolwiek.
NIE WARIUJĘ.


//moje.
 

 
za często mówię "kurwa" i jestem najsłabszą osobą, jaką znam.
osobą? jestem resztkami człowieczeństwa koślawo poukładanych w prowizorycznego człowieka.
pięknie, kurwa. rozsypałam się i muszę poukładać moje bezużyteczne ciało, położyć w łóżku i spróbować zasnąć.
jestem nikim.
nie, to niemożliwe. to by oznaczało, że JESTEM czymkolwiek.
NIE JESTEM nikim ważnym.
powiedziane, zapamiętane. amen.
wstrzymuję łzy, ale łamie mi się głos.
kurwa, znowu muszę cokolwiek tłumaczyć.
nie chcę, dajcie mi spokój. nie chcę nic mówić. nie ma mnie.
NIE MA MNIE.
od zawsze.

  • awatar MY niedorosłe: Jakbym o sobie czytała..
  • awatar MIASTO PSYCHOPATY: zgadzam się z komentarzem od "MISTERY" :c To przykre... powinnaś walczyć o siebie, o to co kochasz. JESTEŚ! I będziesz, aż nie umrzesz - kiedyś wszyscy umrą. Ale teraz.? Z pewnością masz wielu przyjaciół, rodzinę (zapewne na wyciągnięcie ręki) ale próbujesz wmówić sobie, że jesteś beznadziejna we wszystkim, dlatego izolujesz się od ludzi... :c tak być nie powinno. :x !!! ps. Blog cudowny <3
  • awatar misery.: Mam wrażenie że się poddałaś. A tak nie wolno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
mam chłód na rękach i chłód w sercu
bo kiedyś potrafiłam kochać ludzi
ale oni mnie zniszczyli.
nie kocham już ludzi
i nie chcę ich już znać
czasem tylko
lubię z nimi rozmawiać.
czasem.
nie wolno mi ryzykować.

moje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Kiedyś popełnię samobójstwo, tak myślę.
Bo śmierć nieustannie pląta mi się między myślami- po prostu we mnie jest. Myślę, że była zawsze. Patrzyłam już tyle razy na ludzi pozbawionych życia, spokojnych, odległych.
kiedyś popełnię samobójstwo, jeśli wystarczy mi odwagi.
To właściwe słowo, prawda? Do samobójstwa potrzeba odwagi? Może potrzeba strachu przed życiem? Nieistotne. Ludzie będą wykłócać się o to, czy brałam narkotyki lub czy może przytrafiło mi się coś naprawdę okrutnego. Bo jak to tak, samobójstwo? Ona? A przecież była taką pozytywną osobą.
Aplauz.
Ludzie to ślepcy. Nie potrafią patrzeć. Nie widzą, że mają kiepskie życie, rozsypujące się małżeństwo i dzieci ćpunów lub alkoholików. Nie widzą, że sami popadają w alkoholową przepaść, kradną lub palą za dużo papierosów.
Nie palę od tygodnia i myślę, że ja też byłam ślepcem.
Czasem ktoś podchodzi do nas bez słowa i uderza nas w twarz, wykrzykując obelgi, których nigdy wcześniej nawet nie słyszeliśmy lub może baliśmy się przyznać, że naprawdę je znamy. Wtedy następuje punkt zwrotny. Otwieramy szeroko oczy, zdziwieni zadajemy pytania, dociekamy, czym zasłużyliśmy na ból- zazwyczaj nie uzyskując odpowiedzi. Dlaczego ludzie nie mówią, dlaczego się od nas odwracają? Bo jak już wspomniałam wcześniej, są ślepcami i głupcami. Myślą, że my zaintrygowani tą sytuacją usiądziemy i zastanowimy się nad swoim życiem.
Błagam.
Nie słyszałam większej bzdury. Ludzie nie potrafią dopuścić do siebie myśli, że zrobili tak dużo złego. Obwiniają wszystkich dookoła, krzyczą, kopią szafki, z których spadają ramki ze zdjęciami. Ludzie nie chcą wierzyć w swoją mylność.
Nigdy nie rozumiałam ludzi ani świata, ale właściwie świat chyba też nigdy mnie nie rozumiał. Świat lub może ten ponadludzki byt wszechobecny, który czuwa nad nami. Może to On mnie nie rozumiał. On na pewno też mnie przekreślił.
Wierzę w rzeczy ponadludzkie, ale Jego nigdy nie widziałam. On chyba nigdy nie chciał mnie widzieć. Pewnie pomyślał sobie "Co za wariatka, nie mam czasu na te bzdury" i odpuścił. Cóż, ja bym tak zrobiła.
Do piątego roku życia byłam normalna, to więcej niż pewne. Jakiś czas później oznajmiono mi, że mój tata jest już spokojny, i że będę mogła go zobaczyć, jak tylko wszystko załatwią. Potem widziałam tylko jego pustą twarz, bez wyrazu cierpienia. Rzeczywiście był spokojny. Ja- nieszczególnie. Bo tak o to, mój pięcioletni mózg musiał pojąć coś ponad wszystko, co do tej pory znałam.
Przemijanie.
Podobno nie stwarzałam problemów wychowawczych. Podobno. Czysto teoretycznie. Okres buntu zaczęłam mając trzynaście lat. Nigdy nie chciałam mieć "naście". Chciałam przeskoczyć ten wiek. Nie chciałam nigdy być częścią rzeczywistości nastolatków i dzieci. Mając czternaście lat pojmowałam już zaskakująco dużo. I o to przyszło mi poznać kolejną rzecz ponad wszystkie, jakie poznałam.
Cierpienie.
Bóg się mnie wyrzekł, ale powiedział mi kiedyś, że mam potencjał. Potrafię cierpieć niewyobrażalnie. Dzieci cierpią najczęściej, a przynajmniej tak im się wydaje. Nie chciałam być dzieckiem. Nie chciałam się okaleczać, buntować, patrzeć w sufit, nie mogąc przespać nocy. Chciałam być ponad tym i czułam, że mogę być. Przez chwilę próbowałam dojrzeć, mieć dorosłe problemy- chciałam się w końcu wydostać ze świata znajomych mówiących o lekach bez recepty i alkoholu, którego prawnie nie powinni pić jeszcze przez co najmniej 3 lata. Cóż za żałosne pragnienie, prawda?
Dorosłość.
Skreślam. Upadłam. Mam sine kolana i zdarte łokcie. Dorośli cierpią więcej, biorą narkotyki, popadają w depresje, popełniają samobójstwa i piszą o tym dużo książek ( zdecydowanie za dużo). Ale rozumiem to. Ja się zupełnie do tego świata nie nadaję i tylko o tym potrafię pisać. Nie znam nic innego.
Powracam do chaotycznego świata beztroskiego życia, chociaż czuję, że nie pasuję tutaj zupełnie. Życie się mnie wyrzekło, a ja robię mu na złość. Opuszczam świat dorosłych, znów myślę o bólu i czemu to akurat ja myślę o nim tak często. Czy byłam kiedyś silna? Kojarzę, że tak było, ale... No właśnie, ale
Kolejny punkt- miłość.
Miłość podobno nie napawa nas bezgranicznym cierpieniem. Miłość to nie ból. I ja tak zawsze myślałam, a potem przyszła miłość. Tak oto teraz słabnę, tracę normalność. Jestem wariatką, chociaż nigdy nikt tego nie zbadał- może to i lepiej, bo myślę, że mój przypadek jest naprawdę ciężki.
Kiedyś przecież dorosnę( no wiecie- tak NAPRAWDĘ), porzucę myśli o mojej nienormalności, może nawet się z nią pogodzę. Będę siadać codziennie przy oknie, w nocy, gdy on będzie już spał. Oswoję w sobie tą niedyspozycję do życia, polubię tą ciągłą plątaninę myśli i niemoc w dłoniach. Kiedyś może zacznę to leczyć. Może napiszę o tym książkę i będę bezgranicznie szczęśliwa,
a potem popełnię samobójstwo.
 

 
nie potrzebuję nikogo do picia wódki,
nie chcę milczeć z Tobą o niczym

bo przyjaciele nie uczą niczego
oprócz bólu.

moje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
chcę teraz jeszcze kilka dni z Tobą- i mogę umierać.

moje.
 

 
wspominam Cię
przynajmniej 7 razy w tygodniu
i myślę zdecydowanie za często
o Tobie
i jest mi może trochę przykro
że nic beze mnie
zupełnie nic
się nie zmieniło.

moje.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.